Szosa..teren..wyżyny..i..doliny..w siodle..i podeszwami... ulala...szalele trójkami..czyli...dla każdego coś dobrego... Uczestniczyli: Maciej, Kuba(kuzyn Macieja) i ja ;). W akcji: w pełni wypasiony kross-czołg terenowy Kuby...moja szoso-góralo-sprinterka i fuul szosówka śmigawka Macieja - no to jademy na zróżnicowany horyzont...byle w strone słońca...;)...energie trzeba rozładowywać..;)...! Iaiao!!...Kogutek...Kozica...potem..oni: śmigu...śmigu...ja: ..troche mniej śmigu śmigu..a następnie mordercza walka o życie szosówek i w koncu spacer po głazach jakich świat nie widział a ujrzał...zdjęcia Kuby z góry... next: podjazd pod Krzyż...na Golgocie...i zjazd na rozdroże ulic Konstantego i Krakowskiej... Dzięki Rajdowcom za rozprostowanie kości i miłą przejażdżkę..;) Baju...baj..